Fanaberka bloguje

no blog, wiadomo

CATMAN

1 komentarz

Gwoli jasności: To nie jest mój kot!

Od czego by tu zacząć…

P.S. Grzybki na kaloryferze to nie ten gatunek co to by niektórym chodził po głowie!

Wszystkie łanie uprasza się o wyłańczanie!

Rodzice bądź opiekunowie proszeni są o natychmiastowe stawienie się w miejscu zdarzenia w celu konsumpcji napoczętego makowca!!

Więcej zdjęć napastnika TUTAJ

Ciekawe co by na no S. Józef…

Noc, ławeczka, pled, ranna kawa – widzę cię, Księżycu!

Paskuda

1 komentarz

Była dobrym psem.

Traktor okrąża lisią norę. Od sobotniego świtu do zachodu słońca roztrząsa obornik, sprężynuje, orze. Świeży, imponujący lisi tunel, za każdym nawrotem maszyny coraz dotkliwiej bombardowany bułami obornika, do zmroku pozostaje poza zasięgiem pługa.

Dzisiaj jest niedziela, dzień słońca i skrzenia śniegu, zapachu obornika i zoranej ziemi. Zimny dzień wycia wiatru, ciszy maszyn, nakazu i zakazu. Idę tam po raz ostatni, zaglądam w otwór, wkładam rękę po pachę, błyskam do wnętrza fleszem aparatu, ale nie sięgam dna. Czuję miły zapach, znajomą woń legowisk wolnych, dzikich zwierząt. Myślę, że lis nie uciekł, że zdeterminowany tkwi w swoim pozornie mocnym, solidnym domu, może rodzi młode, karmi, śpi, może ufa.

Foto

Ktoś siedzi pod bzem, ma na uszach słuchawki. Drucik zwisa z kaptura i znika pod sercem. Płynie w nim metal, uderza i łupie, władny zalać, wypełnić, usztywnić kruchą formę. Ciało ma jednak artefakt i przecieka. Płyn lśni na sinym nosie, roztarty wierzchem dłoni.
W bzowym uchu cyka zbudzone roztocze. Metalicznie i niestrudzenie, jak zegar: cyk cyk.

czyli o wyższości myszy nad kotem.


  • RSS