Zima opuściła legowisko pod dębem. Został po niej zmoczony, sprasowany siennik. A w starych siennikach, w tajemnych skrytkach lęgną się ślimaki. I kto wie jakie skarby.

Ten, który wie, już uchylił wieczka – cytrynowy motyl, rozhuśtany jak światło.

Ptaki też go widziały i ucichły. Może jego pożywne ciało stało się – na chwilę – ważniejsze niż ich śpiew.