Fanaberka bloguje

no blog, wiadomo

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Minęło. Po co wracać przetrząsając czas. Może było za słabe i drżało jak osika. Lub runęło, bo za mocno zatrzęsło w posadach.

A co, jeśli jest gdzieś wyrwa, szrama, rysa? Prześwit, z którego sączy się zielone światło?

Chcesz być kompletna i zdumiona tym. Jak jaszczurka, która przemierzyła cały las w poszukiwaniu utraconego ogona i właśnie w tej chwili odnajduje go w sobie.

w mojej szufladzie ktoś był
tutaj wszystko było
niedomknięte

wysunął skrzydło przez szparę
dawał jakieś znaki

ale ja zamknęłam
oczy

wyrwałam pióro
napisałam
pióra nie odrastają

Wiatr ucichł. W spokojnych mokradłach odbija się biel: brzoza i niestałe obłoki. Łąka lśni, oddycha i szyrka jak szept.

Odbieram słaby, ulotny zapach ziemi – obezwładniający zapach życia, którego nie mogę, nie umiem ci pokazać. Jest świeże, młode i równocześnie zasiedziałe: mech na kładce, norka, zdyszane zwierzątko.

Radość spotkania – nieodwzajemniona.

len na czyrki i trele
słonecznik dla uszek
słoninka na poszum skrzydełek
i brzuszek

w wyplecionym gniazdku
oset – cierń i puszek

jajko pełne strumyków
żółtko białko
duszek

Nie musimy się obawiać. To prosta droga i okolica, tylko o tej porze dotkliwie przeorana i przesuszona jak mech.

Domy jak niedomknięte pudełka zapałek o rzadkich, cennych etykietach. W otwartych wnętrzach trzaskają patyki. Płomyki pełzają swobodnie po ścianach, łatwopalnych firankach, po świętych obrazach.

Jednak nie musimy się obawiać. Pod opieką świętej Agatki od pożarów nic tu się dzisiaj nie zajmie, nie spopieleje. Poustawiane w oknach rzadkie ptaki, staruszki na ławeczkach

- jutro też tu będą. Z głowami w stronę nieznajomej przestrzeni, gdzie droga zanika razem ze światłem.

Agatka IMG_5093

Zdjęcie z lewej pochodzi z albumu użytkownika „Podlaskie Klimaty”. Zdjęcie z prawej – z mojej ściany.

Zima opuściła legowisko pod dębem. Został po niej zmoczony, sprasowany siennik. A w starych siennikach, w tajemnych skrytkach lęgną się ślimaki. I kto wie jakie skarby.

Ten, który wie, już uchylił wieczka – cytrynowy motyl, rozhuśtany jak światło.

Ptaki też go widziały i ucichły. Może jego pożywne ciało stało się – na chwilę – ważniejsze niż ich śpiew.

Dąb na rozdrożu, ofiarowany. W spękanym pniu ani strumyka. Struktura jest wiotka i splątana jak włosy, w koronie hula mroźny wiatr.

Gdybym podniosła oczy, zadarła głowę, boleśnie odgięła kręgosłup – mogłabym zobaczyć na raz i krzyż, i niebo.

Jednak jestem strudzona. Godzę się na to, co już nie boli: łagodny krajobraz, kruche liście, mech.

Droga jest wytyczona. Nikt się nie zatrzymuje, nie szuka, nie pyta. A przecież istnieją nadal jacyś silni drwale, jakieś proste dęby, jakiś las. Czas, który jeszcze nie minął – jakiś czas.

IMG_0405 IMG_4864

Perygeum

Brak komentarzy

Patrzę w chmury, czekam. Szary bałwan unosi się i spływa. Chcę żeby odszedł. O zmroku, kiedy niebo znika, potrzebna mi jest czysta scena, bez zasłon.

To jest obiecana noc superpełni. Super Księżyc ma wyglądać wyjątkowo super.

Chmura unosi się i odchodzi, więc spoglądam: większa tarcza, więcej odbitego światła.

Odległość jest ważna, a bliskość się liczy.

Więc spoglądam. Z galaktyki fleszy, teleskopów, luster – wysyłam mu przelotny blask.

IMG_3238 IMG_9187

Z pola

1 komentarz

Chmury płyną ze wschodu, ocean odbiera podarowaną polom wilgoć.

I po co nam o tej porze jakiś ulewny deszcz? Jest późna jesień, czas śmierci, kos, kokonów i nieuchronnej pustki.

Ktoś ocalał, o świcie dostał szal z mgły i perspektywę.

Mówimy o szczęściu.

Dobrze jest dostać ot tak przestrzeń i czas, zostać na dłużej jak wytarte słowa, jak nocny deszcz, który w porannym słońcu nadal spada z drzew.

IMG_4775 IMG_4793


  • RSS